XII
Obrazy są własnością Muzeum oraz depozytem rodziny Rydlów, Muzeum Narodowego, Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego i Muzeum Historycznego w Krakowie.
Od lewej strony, poniżej galeryjki, wiszą: Kazimierza Sichulskiego (1879 - 1943) "Orka" (nie datowany), Włodzimierza Tetmajera (1862 - 1923) "Wesele" (nie datowany), Stanisława Kamockiego (1875 - 1944) "Krajobraz z ostami" (ok. 1910 - 1915), Włodzimierza Tetmajera "Stodoły w Bronowicach" (nie datowany), Damazego Kotowskiego (ok. 1860 - ok.1929) "Rozmowa" (nie datowany), Jerzego Karszniewicza (1878 - 1945) "W ogrodzie" (rue datowany),Stanisława Czajkowskiego (1878 - 1954) "Bronowice pod Krakowem - zmierzch" (1907 r.), Wincentego Wodzinowskiego (1864 - 1940) "Chłop bronowicki" (1895), Henryka Szczyglińskiego (1881 - 1944) "Dom w słońcu" (nie datowany), Włodzimierza Tetmajera "Chałupy w Bronowicach" (nie datowany, kiedyś własność Racheli).
Jednym z najpiękniejszych obrazów w tej niewielkiej galeńi jest z pewnością "Krajobraz zimowy" (1908) Stanisława Czajkowskiego. Obok niewielka akwarelka Ludwika de Laveaux (1869 - 1894) powstała ok. 1888 r., przedwcześnie zmarłego, Widma w "Weselu". Być może namalowana w Bronowicach nad dawnym stawem. K. Estreicher jun. zauważył, że porównanie twarzy malarza z autoportretem Ludwika de Laveaux, znajdującym się w Muzeum Narodowym w Warszawie, wykazuje duże podobieństwo. Czyżby był to "Autoportret nad stawem"?
Na uwagę zasługuje obraz Włodzimierza Tetmajera "Izba w domu Jacentego Mikołajczyka" (nie datowany). Mimo, że nie wytrzymuje porównania z innymi dziełami tego malarza warto na niego rzucić okiem. Dziewczyna wiejska siedząca na ławie w tej izbie to prawdopodobnie Marysia z "Wesela", narzeczona Ludwika de Laveaux. Są to również płótna Henryka Uziembly (1879 - 1949) "Dziewczyna z Bronowic" (1915), Ludwika Stasiaka (1858 - 1924) "Wierzby" (nie datowany), Tadeusza Noskowskiego (1876 - 1932) kto wie czy nie Nosa z "Wesela", "Jesień" (1901 r.).
Szczególne wyróżnienie należy się niewielkiemu obrazkowi "Cmentarz wiejski" (ok. 1890 r.) Jana Stanisławskiego (1860-1907), którego sztuka znaczyła kierunek marzeń Pana Młodego:
... "żebym miał kąt z bożej łaski,
maleńki, jak to obrazki,
ca maluje Stanisławski
z jaóJoniami i z bodiakiem
we złotawym słońcu takiem..."
Po drugiej stronie okna, nad schodkami prowadzącymi na galeryjkę duży obraz Jana Skotnickiego (1876-1968) "Wspomnienie bronowickie - jak w bajce" (nie datowany).
Na galeryjce dwa ostatnie obrazy: Włodzimierza Tetmajera "Kopanie ziemniaków" (nie datowany) i bardzo nastrojowy Stefana Filipkiewicza (1879 - 1944) "Sad w cieniu"(1920).Urządzenia świetlicy dopełniają jeszcze malowane, na ludowo, "po krakowsku" meble, w istocie miejskie, należące kiedyś do Stefana Turskiego (1875 -1945), aktora, reżysera i autora m.in. "Krowoderskich Zuchów" i "Loli z Ludwinowa". Są to biurko, szafa, stolik nocny, postument. Ludowość ich była więc dosłownie powierzchowna. Jeszcze bardziej niż ta, którą wydrwił Wyspiański w "Weselu". Jedynie skrzynia, też należąca dawniej do Turskiego, choć wykonana na jego zamówienie, jest prawdziwym meblem wiejskim.
Izba "taneczna". Znajduje się na wprost wejścia do sieni. Podczas wesela Rydlów grała w niej wiejska kapela, to odbywały się czepiny i lańce. Sporo to miejsca nadal. By utrzymać wrażenie wolnej przestrzeni zachowano wstrzemięźliwość w jej umeblowaniu. Na środku, tuż pod lampą, mały stót w stylu Ludwika Filipa. W kącie stare biurko podarowane Lucjanowi Rydlowi przez wspomnianą już Aleksandrę Czechównę, autorkę bardzo ciekawych pamiętników, będących źródłem nie tylko informacji o przełomie XIX i XX wieku ale i odbiciem światopoglądu i postaw społecznych ówczesnego krakowskiego mieszczaństwa. Wprawdzie nie przy tym biurku, lecz ręką Czechówny napisane zostały zdumiewające trzeźwością słowa: "Co do mnie, to powiem, że jak z początku małżeństwo to ogromnie mnie się nie zdawało, tak znów obecnie zapatruję się na niego mniej Pesymistycznie. Trudno przypuścić, ażeby Lucio mógl dostać pannę z SO tysiącami posagu, gdyby np., wziąl za żonę 15, a choćby i 20 tysięcy zlr., to Procent od tej sumy wystarczyłby zaledwie na sługi, na jedną choćby suknię balową, a w końcu na aptekę, doktorów i dentystę. W ten sposób musiałby on co najmniej mieć ze 2 albo 3 tysiące zlr. pewnego dochodu, żeby utrzymać dom jako tako i wypełnić żądania swej pani. Ponieważ on dochodu nie ma żadnego, mógłby być bardzo nieszczęśliwym, podczas kiedy tutaj, żeniąc się z dziewczyną wiejską, ma wszystko ułatwione. Ugotuje mu ona, upierze, gdy Pan Bóg da dzieci, wszystkie wykarmi i nie będzie miała żadnych wymagań. A gdy do tego wszystkiego weźmiemy pod uwagę, że on tę dziewczynę kocha, to doprawdy ja pierwsza powiem, iż dobrze zrobił, że się z nią ożenił. (...)"
Na biurku popiersie L. Rydla - dzieło T. Błotnickiego, teczka L. Rydla, z jego inicjałami, na papier listowy i korespondencję. Stoi to też biblioteczna szafa Lucjana Rydla, pełna arcydzieł literatury światowej - w językach oryginałów. Izbę - jak i pozostałe - oświetlają wyłącznie zelektryfikowane, zabytkowe lumpy naftowe z końca XIX w.
Izba "taneczna" poświęcona została Lucjanowi Rydlowi i jego rodzinie. Na ścianach portrety rodzinne. Wiszą więc od wejścia z sieni obrazy: malowany przez Włodzimierza Tetmajera (1862 - 1923), portret żony a zatem siostry Panny Młodej (ok.1910 r.); Jadwigi Tetmajer czyli Isi z "Wesela" (1891 - 1975), jedyny krajobraz wśród obrazów w tej izbie - Dom Jacentego Mikołajczyka, inaczej mówiąc
dom rodziców Panny Młodej, w którym mieszkał też Włodzimierz Tetmajer z żoną zaraz po ślubie; obraz ten (nie datowany) był dawniej własnością Józefy Singer - Racheli; następne dwa obrazy to portrety dziadka i babki Lucjana Rydla -Bonawentury Rydla (1789 -1854) i Joanny z Woytawskich Rydlowej (ok. 1840 r., malarz nieustalony).
Teraz zaczyna się seria portretów Jadwigi Rydlowej, Panny Młodej, malowanych i przed i po ślubie. Pierwszy z nich, od lewej, jest dziełem Stanisława Kamockiego (1875 - 1944) powstałym ok. 1900 r.
Środek ściany zasiania wielki, pastelowy portret Jadwigi Rydlowej (1900), dzieło Stanisława Fabijańskiego (1865 - 1947 r.). Jest do dar wdowy po malarzu dla muzeum. Artysta nie ukończył obrazu. Odłożony na bok, potem zwinięty w rulon, czekał swych dobrych czasów w szczelinie między kredensem kuchennym a ścianą w mieszkaniu przy ul. Poselskiej. Wydobyty został stamtąd dopiero w październiku 1969 r. Ostatnie grace przy jego oprawianiu i zawieszaniu odbywały się w momencie, gdy już przed Rydlówką gromadzili się pierwsi goście zaproszeni na otwarcie muzeum.
Kolejny portret Jadwigi Rydlowej (ok. 1897 r.) namalowała Anna Saryusz-Zaleska. Wg relacji rodzinnych, Jadwiga pozowała do niego, gdy miała zaledwie 15 lat. Trudno w to uwierzyć patrząc na obraz. Wygląda na nim jak dorosła kobieta.
Ostatni portret Jadwigi Rydlowej (pastel z 1913 r.) wyszedł spod ręki Antoniego Kamieńskiego (1861 - 1933).
Nad wszystkimi obrazami w Rydlówce dominuje jeden. Słynny portret Lucjana Rydla "z Primaverą", pastel Stanisława Wyspiańskiego (1894). Świadczy on o bardzo silnych związkach obu artystów. Nazwa obrazu pochodzi stąd, że tłem jego jest fragment słynnego obrazu Botticellego "Primavera". Był to ulubiony obraz Rydla. Wyspiański wiedział dobrze o tym. Przysłał mu kupioną we Włoszech reprodukcję właśnie tego a nie innego obrazu. Potwierdza to zapis Rydla w jego Dzienniku w dniu 22 X 1892 roku: "Przed dwoma tygodniami przyszła do mnie z Paryża ręką Stasia Wyspiańskiego adresowana.spora paczka. Otwieram: ogromna fotografia "Primavery"Botticellego. Gdyby mię kto pytał, co z całego malarstwa włoskiego najbardziej do mnie przemawia i co bym pragnął mieć a .siebie, to bym powiedział, że "Primaverę". Tak ją lubię. (... J. Jak mnie Staś tąjotografią uradował, wypowiedzieć nie umiem (...)."
Rydel nie był jedynym, który zachwycał się Botticellim. W kilka lat później zapanowała wręcz moda na malarstwo Botticellego. W liście pisanym przez Włodzimierza Tetmajera w pięć lat po powstaniu portretu Rydla, w dniu 5 III 1899, przeczytać można: "Wszyscy i wszędzie wciąż o Botticellim. Koafiury a'la Botticelli, kapelusze, barwy sukien, bukiety... a'la Botticelli, karty pocztowe, afisze, niewieście kibicie, gobeliny - Botticelli! Każdy dziennikarz wiele zawsze ma dp powiedzenia też o Boticellim,Boticellemu, Botticellego... ". Wyspiański modę tę zarejestrował w "Weselu".
Gdy Żyd zapytał:
"Po co się pan z chłopką żeni?
Są panny inteligentne."
Pan Młody wyjaśnił mu:
"One mnie się wydają przeciętne.
Kocham to z Botticellego,
lecz nie chcą zapychać niemi
każdej piędzi naszej ziemi."
Obok portret dziadka Lucjana Rydla -profesora J. Kremera (1806 -1875), filozofa, estety, rektora UJ. -namalowany pośmiertnie przez Floriana Cynka (nie datowany). Według tradycji rodzinnej Rydlów pracę Cynka poprawił sam Jan Matejko, który znał Kremera osobiście.
(c) 2000-2003
Page designed by
Karol Kwiatek
karol@w.pl