XIII
Prezentację rodziny Rydlów kończą dwie fotografie - Lucjana Rydla (1833 - 1895), ojca poety, profesora okulistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego i Heleny z Kremerów Lucjanowej Rydlowej, matki poety.
Po obu stronych drzwi do izby "weselnej" skromne, mieszczańskie szafy z końca XIX wieku, jakie zaczęły w tym czasie wypierać w Bronowicach meble ludowe. Obie szafy pełnią dziś funkcję gablot ekspozycyjnych. W prawej dwa stroje wiejskie noszone do niedawna w Bronowicach - kobiecy i męski. W lewej znajdują się autentyczne stroje uczestników wesela Rydlów choć nieweselne - strój Jadwigi Rydlowej i kaftan "Jaśka" (Jana Mikołajczyka, brata Panny Młodej), tego co to "zabył złoty róg". Strój Rydlowej nie jest tym, w którym jechała do kościoła. Tamten był inny, bardziej wystawny, katana była bladoamarantowa a gorset zielony. Tutaj i katana i gorset są czarne.
Również spódnica nie to sama. W szafie, na dole zminiaturyzowana skrzynia krakowska, pamiątka po Racheli - Józefie Singer.
Nad drzwiami do izby "weselnej" widoczna jest tablica weselna, a raczej szlaban weselny, na wzór tych, jakimi dawniej we wsi zastawiano drogę nadjeżdżającemu z kościoła orszakowi weselnemu. Trzeba się było okupić, najczęściej wódką, rzadziej grosiwem. Takie tablice ustawiano na powitanie młodej pary, z życzeniami pomyślności.
Na jednej zaś z belek (kiedyś, przed przebudową-środkowej) napis "Pobłogosław nam Panie i to nasze mieszkanie. Zachować ognia Święty Floryanie Rok Pański 1894. Dnia 5.II.M"
Izba "weselna". Zrekonstruowano ją według didaskaliów dramatu Wyspiańskiego. Wygląda prawie tak, jak widział ją autor "Wesela"
w nocy na 21 listopada 1900 roku. Rekonstrukcja nie była łatwa. Nie każdy szczegół didaskaliów zgadza się z zachowanym odręcznym rysunkiem Wyspiańskiego, wykonanym dla pracowni dekoratorskiej.
Oba to dokumenty nie oddawały zresztą rzeczywistego wyglądu izby w ówczesnym domu Tetmajera. Nie mogły być wiernym odbiciem, bo Wyspiański musiał pozostawić jedną ścianę wolnę, tę od strony widowni. Poza tym proporcje sceny są inne, autor musiał w opisie niektóre przedmioty poprzestawiać, mimo, że pisząc didaskalia z pamięci, na ogół wiernie odtworzył realną scenę akcji dramatu. Także meble nie to same. Tetmajerowie znajdują się po części w Tetmajerówce, po części w innych mieszkaniach rodziny Gospodarza. W rekonstrukcji posłużono się meblami oddanymi w depozyt przez rodzinę Lucjana Rydla oraz podarowanymi przez entuzjastów idei muzeum w Rydlówce.
Pierwszeństwo w rekonstrukcji oddano nie szkicowi, lecz didaskaliom. To one, a nie szkic, poprzedzają każde wydanie dramatu, są trwale z nim splecione, tekst ich jest ważnym fragmentem dzieła Wyspiańskiego. Ale i od nich trzeba było dopuszczać się niekiedy odstępstw. Jedne dyktowała architektura oryginalnej izby; zwiększone proporcje sceny zezwalają na ustawienie sprzętów zgodnie ze wskazówkami Wyspiańskiego, to proporcje są mniejsze i prawdziwe, tworzą gorset, w którym musi zmieścić się rekonstrukcja wnętrza. Drugie wynikały ze zdrowego rozsądku i szacunku dla przyszłego zwiedzającego. Muzeum to miejsce, w którym budzi się wyobraźnia człowieka, to sztucznie stworzona okazja do opowiadania sobie tego, czego nie pokazano. Ekspozycja więc odwołuje się często do wyobraźni zwiedzającego za pomocą kartoników z fragmentami didaskaliów "Wesela", umieszczonych tam, gdzie przesadą byłoby dosłowne ilustrowanie słów Wyspiańskiego.
Zamierzeniem ekspozycji jest więc nastrój i refleksja. Wprowadzają je muzyka i żywe słowo. Już w izbie "tanecznej" z ukrytych głośników słychać oryginalną ludową kapelę wygrywającą taneczne melodie takie, jakie w tamtych czasach grywano na wiejskich weselach. Potem muzyka nieco przycicha, zanika, rozlega się w izbie "weselnej" przejmujący wątek melodii granej przez Chochoła, w takt której wszyscy obecni w domu weselnym muszą bezwolnie tańczyć, tańczyć, bezmyślnie, bez przerwy. Melodia utrzymana dziś przy życiu chyba tylko dzięki "Weselu". I3yła pochodzenia czeskiego, śpiewano na jej nutę i pieśni żołnierskie w krakowskich koszarach i ludowe we wsiach podkrakowskich. Najbardziej popularna z nich zaczynała się słowami "Za Krakowem czarny las". Kto wie, czy tragicwy kontekst nadany melodii przez Chochoła w "Weselu" nie spowodował dziś jednoznacznego jej odbioru w społeczeństwie, pogrążenia w niepamięci tradycyjnych słów.
Melodia Chochoła milknie, ustępuje miejsca tekstowi didaskalii, po nich rozlegają się fragmenty I aktu dramatu, odbywającego się tutaj, w izbie weselnej.
Izba jest "(...) wybielona siwo, prawie błękitna, jednym szarawym tonem półbłękitu obejmująca i sprzęty i ludzi, którzy się przez nią przesuną. (...) ". Na ścianie na wprost wejścia do izby tanecznej - "okienko przysłonięte białą, muślinową firaneczką; nad oknem wieniec dożynkowy z kłosów (...) za oknem .sad (...)" a w nim stoi widoczny dobrze krzew róży, od listopada "(...) na deszczu i w słocie krzew otulony sv .s(omę, w zimawą ochronę okryty". To chochoł, czyli słomiane okrycie krzewu, który w III akcie "Wesela", wywołany po raz pierwszy przez Rachelę w 36 scenie I aktu, zaproszony na wesele przez Pana Młodego a końca I aktu, objawia się dziewięcioletniej Isi (Jadwidze Tetmajerównej) przepędzony przez nią, bo to przecież "głupi śmieć", zjawia się ponownie, "zaklęte słomiane straszydło ", w kulminacyjnej scenie III aktu dramatu, aby na patykach zagrać:
"Miałeś, chamie, złoty róg,
miąłeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur."
Nie krzak róży opatulony w chochoła, ale chochoł cam zosta wezwany na wesele. Był pusty choć nie martwy, skoro grał do posępnego tańca. Symbol niemocy, bezczynności, słów bez pokrycia czynam nieumiejętności zamiany marzeń o niepodległości w działania do nit prowadzące.
(c) 2000-2003
Page designed by
Karol Kwiatek
karol@w.pl