XV
Teraz skierujmy wzrok w inną strobę: "Pod oknem (od strony chochoła - S. W.) scary grat, fotel z wysokim oparciem. Nad drzwiami weselnymi (do izby weselnej - S. W.) Ogromny obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej z jej sukienką srebrną i złotym otokiem promieni na tle głębokiego szafiru; a nad drzwiami alkierza takiż ogromny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, w utkanej wzorzystej szacie, w koralach i koronie Polskiej Królowej z Dzieciątkiem, które rączkę ku błogosławieństwu wzniosło ". Nie trzeba mieć dar spostrzegawczości, by zauważyć, że oba obrazy stylem i sposobem malowania różną się znacznie. Obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej zdradza zdecydowanie styl samego Wyspiańskiego. Niestety nie jest to oryginał, który był dziełem Wyspiańskiego wykonanym jako element dekoracji prapremiery "Wesela". Wyspiański namalował oba obrazy - Ostrobramskiej i Częstochowskiej. Później wykonano na jego polecenie kopie. Oryginały zatrzymał, kopie pozostały w teatrze. Używane były i w innych przedstawieniach, nie tylko "Wesela". Oryginały znajdujące się a Wyspiańskiego zaginęły, ocalała tylko jedna kopia obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej, dzieło Zygmunta Wierciaka, przechowywana w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Wymiary jej rzeczywiście są duże: 0,85 x 1,20 m. Z tej kopii dla Rydlówki wykonana została kolejna (wymiary 93 x 70 cm), która zawisła nad drzwiami do izby weselnej.
Nad drzwiami do alkierza wisi XIX-wieczna ludowa kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, wprawdzie nie ogromna, ale i nie mała (61 x 40,5 cm). Większy obraz po prostu nie zmieściliby się w przestrzeni między futryną a stropem. Taki sam obraz wisiał tutaj w 1900 roku, sporo ich było w dworach i chałupach. A więc dwa różne obrazy -jeden rzeczywisty, drugi sceniczny -łączące realia wesela roku 1900 z realiami prapremiery "Wesela" w dniu 16 III 1901 r.
Wreszcie "strop drewniany w długie belki proste z wypisanym na nich Słowem Bożym i rokiem pobudowania": NIECHAY BĘDZIE POCHWALONY AD MD CCCLXLIV WIEKI WIEKÓW CHRYSTUS PAN.
Alkierz. O alkierzu wiadomo tylko tyle z didaskalii: "(...) A na .ścianie głębnej drzwi do alkierzyka, gdzie lóżka gospodarstwa i kolyska i pośpione na tóżkach dzieci, a górą zszeregowani Święci obrazkowi". Służył zatem za sypialnię. Opis ten zgadza się z relacją córki Tetmajera, Klementyny Rybickiej. Były tam i rzędem powieszone obrazy świętych, byty też łóżka, znajdowała się malowana w kwiaty kołyska, gdyż ówcześnie najmłodsza z córek Tetmajera- Magdalena-zwana przez rodzinę "Dudu", później po mężu Frankiewiczowa - była niemowlęciem. Kołyska służyła potem ostatniej z córek Krystynie, która urodziła się po weselu, obecnie po mężu p. Skąpskiej. Gdy kołyska skończyła służbę w domu Tetmajerów, powędrowała gdzieś do ludzi i ślad wszelki po niej się zatracił. Wiadomo też, że w alkierzu były w tym czasie jakieś meble jesionowe, szafy orzechowe. Nie ma ich dziś w Rydlówce. Rekonstrukcja dawnego wnętrza alkierza nie miałaby więc sensu. Wystarczy kartonik z zacytowanym wstępem didaskaliów, przypięty do framugi drzwi.
Alkierz obecnie poświęcono uczestnikom wesela - prototypom bohaterów sztuki. Stare zdjęcia, oprawne w ramki z tamtych lat, zestawiono w grupy, w jakie Wyspiański połączył postacie w "Weselu. Razem zatem znalazły się zdjęcia Jadwigi i Lucjana Rydlów, którym towarzyszy tryptyk fotograficzny z czasów ich prawie dziesięcioletniego zamieszkiwania w Toniach.
We wnęce okiennej z prawej strony kopie (celowo wykonane w 1970 r., aby ochronić oryginały przed promieniami słonecznymi) rysunków Włodzimierza Tetmajera przedstawiających jego teściów - Jadwigę i Jacentego Mikołajczyków.
Naprzeciw fotografie grupy członków rodziny Mikołajczyków. Wśród nich Kasper Czepiec (Kasper) Jakub i Jan Mikołajczykowie (Kuba i Jasiek), Maria Mikołajczykówna (Marysia) i duże zdjęcie zbiorowe całej rodziny.
Centrum środkowej ściany zajmuje obraz Ludwika Machalskiego (nie datowany) oraz fotografia przedstawiające Rydlówkę jeszcze przed przebudową. Poniżej zdjęcie nieistniejącego już domu Mikołajczyków, rodziców Panny Młodej.
Obok po prawej stronie, w jednej grupie, zdjęcia Kazimierza PrzerwyTetmajera, Poety w "Weselu" i Racheli (Józefy Singer). Wisi to także portret Racheli, namalowany w 20 lat od chwili wesela przez Isię -Jadwigę Tetmajer. Po drugiej stronie drzwi-zdjęcie Hirsza Singera, Ojca Racheli, Karczmarza w Bronowicach, Żyda z "Wesela", Błażeja Czepca z żoną i fotografia zbiorowa innych mieszkańców wsi. Na nim między innymi osobami dalsi "bohaterowie" sztuki - Wojtek (Wojciech Susuł) i Klimina (Anna Klimina).
Po drugiej stronie, na ścianie przyległej do izby weselnej kilka fotografii gości z miasta - zbiorowe zdjęcie przyjaciół Rydla, zdjęcia Antoniny Domańskiej (Radczyni), Marii i Zofii Pareńskich (Maryny i Zosi), Rudolfa Starzewskiego, redaktora "Czasu" (Dziennikarza), Anny Rydlówny, siostry Pana Młodego (Haneczki).
Ekspozycję dopełniają dwie serwantki, krakowska skrzynia wyprawna Jadwigi Rydlowej i krzesło projektu Wyspiańskiego. Z sześciu krzeseł dochowało się tylko to jedno.
W większej serwantce dzieła (zbiory poezji, dramaty i inne utwory literackie) Lucjana Rydla oraz Stanisława Wyspiańskiego. Znamienny
jest egzemplarz "Legionu" Wyspiańskiego z serdeczną dedykacją dla Lucjana Rydla. Znamienny dlatego, że nosi datę 27 stycznia 1901 r. Pokora miesiąca przed prapremierą "Wesela". Książek Wyspiańskiego z późniejszymi dedykacjami dla Rydla ani w posiadaniu rodziny Rydlów ani w Muzeum nie ma. Na serwantce popiersie Jadwigi Rydlowej dzieło nieustalonego artysty. W mniejszej serwantce, tzw. kątówce, drobiazgi pozostałe po Annie Rydlównej (Haneczce), Józefie Singer (Racheli) a nawet mycka Hirsza Singera (Żyda). Serwantkę wieńczy piękny, majolikowy wazon projektu K. Laszczki. Jedna z figur na wazonie, przedstawiająca bożka Pana, posiada rysy twarzy L. Wyczółkowskiego.
Warto w końcu rzucić okiem na piękną secesyjną lampę naftową z różowym kloszem, zdobnym motywem pawi.
Nie bez powodu wybrany został dzień 21 listopada 1969 r. na chwilę otwarcia Muzeum. Była to przecież rocznica pamiętnych czepin. Od tej pory rok rocznie, w rocznicę czepin odbywa się w Rydlówce uroczystość osadzania chochoła na krzewie róży przed oknem izby weselnej. Utarł się już obyczaj - ktoś niedawno zdążył nazwać go - ...odwiecznym -że w południe mieszkańcy Bronowic zdążają do Rydlówki, by znowu zmieszać się z gośćmi z miasta. W ostatnich latach utrwalił się ostatecznie następujący porządek obchodów: po przyśpiewkach bronowickich, w których niejednemu to i owo się czasem dostanie, dzieci ze szkól w Bronowicach osadzają chochola przy dźwiękach kapeli ludowej, fundowanej, znowu już tradycja, przez Spółdzielnię Pracy Artystycznej im. St. Wyspiańskiego.
W takiej chwili zanika wszelka przenośnia słów "Wesela", mają tylko sens dosłowny:
"nie przeziębi najgorszy mróz,
jeśli kto ma zapach róż;
owiną go w słomę zbóż
a na wiosnę go odwiążą
i sam odkwitnie"
Druga część uroczystości w Bali tanecznej Rydlówki. W tłoku, ciżbie, zawsze krótka gawęda, mini odczyt na temat związany z Młodą Polską, Rydlówką. Potem występy artystów teatrów krakowskich. A na koniec bronowicki poczęstunek - kołacz roznoszony w przetakach. Świece palą się wszędzie, powoli za oknem mrok zapada, kończy się Rydlówki święto.
KONIEC
(c) 2000-2003
Page designed by
Karol Kwiatek
karol@w.pl